Ponadczasowy spokój jak i mocne poczucie niepokoju. Roślinność, która jest w stanie zakryć wielkie cywilizacje z ich wszystkimi osiągnięciami, zbrodniami, pozostałościami. Niezależnie co przykrywa, drzewa brzmią niezmiennie tak samo. Cierpliwa obojętność.
Cierpliwa obojętność


Inspiracją do stworzenia cyklu było przebywanie na terenach leśnych, które były świadkami tragicznych zdarzeń. Byłe obozy zagłady, miejsca zbiorowych pochówków, łemkowskie wsie, których ludność została wycięta w pień. Na wszystkie te tereny, powoli wchodzi natura zakrywając ślady. W słoneczny, sierpniowy dzień, las brzmi tam tak pięknie, a ja przeżywam to wewnętrzne rozdarcie, świadoma historii tych miejsc. Nieskończone piękno przyrody ściąga umysł na manowce ale widok niewinnie wyglądających resztek murów czy przegniłego, drewnianego krzyża każe powrócić na twardą ziemię. Nie mogę malować chmury myślenia Sobiborze. A jednak drzewa kuszą żeby się zatracić w radości życia. Rozdźwięk jest bolesny - nawet trawa kłuje bardziej.